"My chcemy Boga!" - ale czy Bóg chce nas?

pdf ePub czas dodania: 2017:11:07 17:09 komentarzy 0
Takie pytanie powinni zadawać sobie organizatorzy tegorocznego Marszu Niepodległości i działacze Ruchu Narodowego. Wydaje się oczywiste, że wybranie hasła "My chcemy Boga!" na dewizę Marszu Niepodległości jest z jednej strony próbą "przyklejenia się" do chrześcijaństwa, a z drugiej dowodzi, iż dawne hasła narodowców przestały być nośne. Ruch Narodowe jako taki przeżywa głęboki kryzys. W najnowszym numerze "Do Rzeczy" [nr 45/2017] pisze o tym Piotr Semka w artykule "Dokąd zmierzają narodowcy"

  Takie pytanie powinni zadawać sobie organizatorzy tegorocznego Marszu Niepodległości i działacze Ruchu Narodowego.  Wydaje się oczywiste, że wybranie hasła "My chcemy Boga!" na dewizę Marszu Niepodległości jest z jednej strony próbą "przyklejenia się" do chrześcijaństwa, a z drugiej dowodzi, iż dawne hasła narodowców przestały być nośne.  Ruch Narodowe jako taki przeżywa głęboki kryzys.  W najnowszym numerze "Do Rzeczy" [nr 45/2017] pisze o tym Piotr Semka w artykule "Dokąd zmierzają narodowcy" [zajawka - {TUTAJ

(link is external)}]:

  "Czy nad tradycją narodową ciąży jakieś fatum skłócenia i braku jedności? Skąd ta skaza się bierze?  Za parę dni znów ruszą tłumy z ronda Dmowskiego w ósmym już pochodzie z okazji 11 listopada. Gdy pięć–sześć lat temu marsz przeżywał swoją heroiczną fazę – blokad lewicy, ataków Antify, prowokacji policji, a także rekordów frekwencyjnych – odbierano go jako zwiastun „narodowej rewolucji” młodej generacji. 
Jednak lata mijają i okazuje się, że ten imponujący jeden dzień w roku nie przekłada się na bezpośredni sukces żadnej z partii tradycji narodowej. Na dodatek kontrowersje wokół hasła tegorocznego marszu: „My chcemy Boga” pokazały, jak różnie pojmowane są cele demonstracji. Marsz Niepodległości tak mocno wpisał się w krajobraz 11 listopada w Warszawie, że zapomina się już powoli o jego genezie.".

  W roku 2013 powstał Ruch Narodowy, w 2014 Robert Winnicki ogłosił zamiar przekształcenia go w partię polityczną, lecz już w 2015 wszystko się rozpadło.  Jak pisze Semka:

  "Ruch Narodowy był za słaby, by samodzielnie wystartować do parlamentu i skorzystał z oferty ruchu Kukiz'15, co pozwoliło wejść do Sejmu przedstawicielom narodowców.  Gdy jednak w marcu 2016 r. Robert Winnicki próbował zerwać z Kukizem i wyjść z klubu ze wszystkimi narodowcami, doszło wśród nich do rozłamu.  Kukiz namówił większość narodowców do pozostania i stworzenia stowarzyszenia Endecja, które wsparł swym autorytetem Rafał A. Ziemkiewicz.  Niedługo potem ONR i Młodzież Wszechpolska - zdegustowane niesnaskami - odeszly na dobre z szerokiej formuły ruchu narodowego.".

  Warto tu dodać, iż ostatnio z klubu Kukiza odszedł narodowiec Sylwester Chruszcz [znany wielbiciel Putina], ziemkiewiczowska PIWONIA zwiędła, zanim rozkwit\la, a i stowarzyszenie Endecja furory nie robi.  Marian Kowalski, ongiś czołowy działacz RN i jego kandydat na prezydenta Polski związał się z pastorem Chojeckim i promuje jego antykatolicką, protestancką sektę.  Piotr Semka kończy swój tekst następująco:

  "A może jest jeszcze inaczej?  Może gdy u władzy jest partia, która wciela w życie wiele z postulatów zgodnych z wrażliwością narodowców, to nie ma pola do powstania nowej "narodowej" alternatywy
  Już za parę dni zobaczymy, czy hasło "My chcemy Boga!" zniechęci część bywalców marszu z ostatnich lat czy wręcz przeciwnie - wpłynie na zwiększenie frekwencji.  Będzie to najlepsza puenta do sporu, czy narodowcom potrzeba refleksji opartej na transcendencji.".

  Ja w latach 2019 - 2014 wiązałam pewne nadzieje z narodowcami i kibicowałam im.  Dawno mi to jednak przeszło.

licznik: 2191 + 0 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze