Co się stało ze "sztucznym liściem"?

ePub czas dodania: 2014:07:12 22:29 komentarzy 0
W roku 2011 profesor Daniel G. Nocera ogłosił na konferencji prasowej wynalezienie "sztucznego liścia" - ogniwa słonecznego, które włożone do wody rozkładało ją na wodór i tlen pod wpływem swiatła słonecznego. Pokaz laboratoryjnej wersji urządzenia wzbudził wielki entuzjazm.

  W roku 2011 profesor Daniel G. Nocera ogłosił na konferencji prasowej wynalezienie "sztucznego liścia" - ogniwa słonecznego, które włożone do wody rozkładało ją na wodór i tlen pod wpływem swiatła słonecznego.  Pokaz laboratoryjnej wersji urządzenia wzbudził wielki entuzjazm.


  Wspomniałam o tym w mojej notce "Algi i sztuczne liście"  /TUTAJ/.  Teraz, po trzech latach, przeszukałam sieć, pragnąć się dowiedzieć, co wynikło z zapowiedzi "przełomu w energetyce".  Okazało się, iż niewiele.  Profesor nadal pracuje nad swoim ogniwem, ale wciąż w skali laboratoryjnej.  Nawet jego własna firma Sun Catalytix wycofała się z prac nad "sztucznym liściem" uznając jego konstrukcję za "nieekonomiczną" /TUTAJ/.

  W maju 2014 w "National Geographic" ukazał sie artykuł Stephena S. Halla "Daniel Nocera: Maverick Inventor of the Artificial Leaf" /TUTAJ/.  Opisuje on spotkanie z wynalazcą, jego karierę, jak działa sztuczny liść, oraz jak sobie profesor wyobraża jego zastosowanie.  Nocera stara sie uczynić swój wynalazek tańszy i prostszym w obsłudze, a potem użyć go w krajach nie posiadających infrastruktury energetycznej, do ktorej "sztuczny liść" trudno byłoby przystosować

  Tej ostatniej kwestii nie rozumiem.  Skoro urządzenie wytwarza wodór - to znaczy, że otrzymujemy rodzaj paliwa. Są już przecież prototypy samochodów napędzanych wodorem.  Trzeba opracować metodę zbierania wodoru, przechowywania go, oraz odpowiednie paleniska, gdzie można by go spalać.

  Tak jednak na ogół jest z wynalazkami.  Napisałam w kwietniu 2013 roku notkę "Gdzie w Polsce stoją "inteligentne traktory?"  /TUTAJ/ w której opisałam wypróbowywane w Polsce prototypy nowych maszyn, które po zakończeniu eksperymentów zostały porzucone i zapomniane.  Rozmawiałam potem na ten temat ze znajomym pracownikiem ICM /Interdyscyplinarne Centrum Modelowania przy UW/.

  Powiedział on, że 90% nowych wynalazków kończy swój żywot na etapie prób laboratoryjnych.  Nie udaje się stworzyć odpowiednich technologii.  Z pozostałych 90% dochodzi do fazy prototypów /półtechnicznej/ i nie jest rozwijana dalej.  Tylko 1% "genialnych pomysłów" prowadzi do uzyskania działających urządzeń technicznych wprowadzonych na rynek.

  Brzmi to ponuro, ale nie ma co się martwić - podobnie jest z każdym rodzajem ludzkiej twórczości.  90% to chłam, a 1% to dzieła wybitne.  Napisałam nawet kiedyś notkę "Zarzucone projekty: od batyskafu poprzez Księżyc do WTC"  /TUTAJ/.  Wymaga ona wprawdzi aktualizacji - Japończycy wznowili badania Rowu Mariańskiego i wybudowano coś na miejscu WTC, ale można za to dodać jeszcze jeden przykład, czyli wysokotemperaturowe nadprzewodniki.  Odkryte w 1986 roku nie znalazły zastosowań w technice.  Powody wyjaśniono  /TUTAJ/.

licznik: 792 + 0 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze