Po co był wyciek danych z PESEL? - wyjaśnia Paweł Pietkun

ePub czas dodania: 2016:08:30 15:14 komentarzy 0
Kilkanaście godzin temu Paweł Pietkun napisał notkę "Bunt urzędników, czyli wielkie kopiowanie PESEL". Stara się w niej wyjaśnić kulisy afery z "wyciekiem danych PESEL"

  Kilkanaście godzin temu Paweł Pietkun napisał {TUTAJ} notkę "Bunt urzędników, czyli wielkie kopiowanie PESEL".  Stara się w niej wyjaśnić kulisy afery z "wyciekiem danych PESEL" [omawiałam ją przedwczoraj [28.08.2016] {TUTAJ}].  Pietkun stara się wyjaśnić, czemu  kancelarie komornicze masowo kopiowały dane z systemu PESEL.  Z jego tekstu dowiadujemy się miedzy innymi, że:

 "ten obszar jest częścią wielkiego biznesu, biocenozy finansowej, w którym windykatorzy i komornicy żyją wzajemnie się odżywając. Taka, powiedzmy, protokooperacja. Współpraca ta bowiem odbywa się już na poziomiekomornika i windykatora. Oto znakomita część komorników w ramach tej współpracy wysyła do dłużników pisma na oficjalnym papierze firmowym z wezwaniem do zapłaty długu firmie windykacyjnej. Z pominięciem sądu i postępowania, w którym ewentualny dłużnik mógłby dochodzić swoich praw. Tu kluczowa jest pieczęć kancelarii komorniczej, koperta oraz nazwisko komornika.
  Metoda jest skuteczna – działa prawie na każdego. Prawie.
Windykatorzy płacą komornikom niemało za taką usługę. To gwarantuje im niemal stuprocentową ściągalność długu, zwykle rzekomego. Komornik ma zaś stały i nie byle jaki dochód. Pamiętajcie, że właśnie zmienia się świat komorników – mają być urzędnikami sądowymi, na etacie, ze stałą pensją i szefem nad głową. (...)

   Banki chętnie współpracują z firmami windykacyjnymi – sprzedają im za część wartości wszystkie długi, przede wszystkim te przeterminowane, których zgodnie z prawem już nie ma. Zdarza się, że również spłacone. Windykatorzy, we współpracy z komornikami, ściągają te długi korzystając z e-Sądu, który jest tak naprawdę niczym więcej, niż narzędziem gangsterów. (...)
  Bezspornie faktem jest, że komornicy próbowali skopiować całą bazę PESEL na użytek własny i firm windykacyjnych. Faktem jest również, że takie działanie niedługo po zmianie prawa i ograniczenie bezkarności tej grupy zawodowej świadczą o… buncie urzędników. Buncie tym niebezpieczniejszym, że bijącym w całe społeczeństwo. To nie koniec.
  Dzień po ujawnieniu afery najwięksi gracze w windykacji i bankowości zabrali głos – korzystając za darmo z najlepszego czasu antenowego radia i telewizji. (...)

 Ale zyski BIK-u, rejestrów dłużników i firm windykacyjnych są wartością dodaną w całej aferze.
  Tu chodziło bowiem o skopiowanie i przekazanie danych firmom windykacyjnym, które już za kilka tygodni staną się głównym źródłem utrzymania komorników. Ale na tym lista beneficjentów Skandalu PESEL się nie kończy. Jak świat światem, najdroższa był i jest informacja. Dlatego nasze dane trafią w niedługim czasie także do ubezpieczycieli, pracodawców, deweloperów, banków zagranicznych, kto zechce ten kupi. I nie zapominajmy o wszelkiej maści oszustach, którzy z pełną informacją o Kowalskim będą mogli zrobić… co zechcą.
  Takie to było proste.".

 Teoria Pawła Pietkuna jest logiczna, prosta i niezwykle wręcz prawdopodobna.  Namawiam gorąco do przeczytania całego jego tekstu.  Ja nie zgadzam się tylko z  tezą o "buncie urzędników".  Sądzę, iż to po prostu kilku informatyków w kancelariach pracowało dla mafii.

 

 

licznik: 884 + 0 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze